czwartek, 17 kwietnia 2014

4. Teenage dirtbag.

Rano jadę na lotnisko.
Wsiadam do samolotu, ale nigdzie nie ma Thoma.
- Co do cholery.
- Pan Thomas, gorzej się poczuł.- Odpowiada mi Horan.
- Aaa...- mruczę .
- Tak zostaje trochę dłużej w Los Angeles.
- Rozumiem. Przynieś coś panu?
- Nie dziękuję.
Zapinam pasy gdy startujemy . Oczywiście się denerwuje Po moim policzku spływa łza. Nie mogę złapać powietrza. Pochylam się do przodu. Ogarnia mnie panika. Nigdy tak nie miałam.
Czuję czyjeś ręce na moich ramionach.  Piszczę cicho i płacze.
- SPokojnie. To tylko ja.
- Boję się.
- Masz lęk wysokości, prawda?- Rozpina mnie z pasów.
- Mam...- drżę.
Sadza mnie na swoje kolana.
- I pracujesz w powietrzu.
- Nigdy tak. Nie miałam. - wtulam się .
- No już cicho. Skup się na czymś innym.
Zamykam mocno oczy. Spadniemy. Czuję jak głaszcze mnie po plecach i próbuje uspokoić.
Myślę o domu. O tacie. Zasypiam . BUdzę się ciągle na kolanach Pana Horana.
- Przepraszam. - mówię chcąc wstać.
- Nic nie szkodzi.- Obejmuje mnie w pasie.
Rezygnuję. Już nic nie mówię.
- Nie myślała pani o pracy bardziej na ziemi?
- Lubię swoją pracę. Nigdy tak nie było.
- Dobrze. - Uśmiecha się lekko i odgarnia moje włosy z czoło.
Spuszczam wzrok na swoje dłonie.
- Masz piękne oczy, takie niebieskie.- Podnosi moją głowę do góry łapiąc moją brodę.
- Jak pan. - odpowiadam. Chcę zapytać czy każda stewardessa to usłyszała ale się powstrzymuje.
- Pani są ładniejsze.
- Możemy się kłócić. - odwracam głowę.
- Jestem całkiem dobry w dopinaniu swojego.
- Nie zaprzeczę.
- TO dobrze, że pani nie zaprzeczy.
W ogóle się odzywać nie będę.
- Mam ochotę na coś innego niż do niczego prowadzące dyskusje.
- Tak? Być może panu tego nie dam.
- Nie planuję pani zmuszać.
Gryzę się w język żeby znów nie odpowiedzieć złośliwie.
- Ale spróbuję panią przekonać.- Zaczyna delikatnie mnie całować.
Z samego początku oddaję pocałunki ale w końcu to przerywam.
- Nie chcę być nie miła. Lubię pana ale czy tak kończy każda ?
- Każda? Raczej jesteś pierwsza.
- Jak to?
- Myślałaś, że robię to z każdą moją pracownicą.- Patrzy na mnie urażony.
- Nie. Jest pan no ..jest pan więc nie wiem. Po prostu ma pan swój urok .
- Pani też ma urok.- Kolejny pocałunek zapiera mi dech w piersiach.
Oddaję pocałunek trzymając go za kark.
Przesuwa dłonią wzdłuż mojej nogi. Boże jak on zajebiście całuje. Zdecydowanie powinno to być zakazane. Pocałunki są zachłanne i namiętne. Długo je zapamiętam.
Rozsuwa moje nogi, a jego palce wędrują wzdłuż mojego nagiego uda. Wzdycham wprost do jego ust.
Nikt mnie tak delikatnie ale z namiętnością nie całował i dotykał. Miałam nielicznych chłopaków, ale oni się umywali przy nim. Przechodzi mnie dreszcz. Czuję podniecenie. Przenosi usta na moją szyję i masuje mnie tam przez koronkę bielizny. Wzdycham głośniej. Odchylam głowę do tylu i zamykam oczy. Jęczę. O Boże... Jest mi tak cudownie.
Wsuwam palce w jego włosy .
Przekręcam się na jego kolanach i siadam na nim okrakiem. Ręce trzyma na moim tyłku i całuje mój dekolt.  Zaczynam sunąć ustami po jego szyi. Robię mu malinkę. Dokładnie trzy.
Wzdycha i rozsuwa zamek mojej ołówkowej spódnicy. Rozpinam pasek jego spodnie.
Nie myślę już o niczym, tylko o nim.  Dotykam jego męskości. Chcę, żeby już we mnie wszedł. Tylko nie chcę czuć się jak dziwka potem.
- Chcesz tego?- pyta ściągając ze mnie spódnicę.
- Chcę.
Uśmiecha się lekko i ściąga ze mnie majtki.  Zsuwam jego spodnie z bokserkami tak trochę i podnoszę biodra . Opadam na niego, a głośne stęknięcie wydobywa się z moich ust.
Tempo mamy dość szybkie .jęcze głośno. Trzyma mnie w tali i zachłannie całuje.
Jak ja się cieszę że dbam o swoje ciało całkowicie i nie muszę się go wstydzić. Moje myśli rozpływają się w tym stosunku. Jedną rękę trzymam na jego szyi a drugą zjeżdżam jeszcze do kobiecość. Pomagam sobie palcami, żeby szybciej dojść.
I jestem tego bardzo bliska. jeszcze parę szybkich ruchów i dochodzę.
Krzyczę głośno. Boże. Nie mogę się pozbierać . Siedzimy tak dalej. Próbuje złapać oddech.
Opieram czoło o jego obojczyk. Jeździ dłońmi po moich plecach.
Jest mi dobrze. Moj oddech normuje się. Tuli mnie do siebie.Oboje ogarniamy się przed lądowaniem.
Idę w stronę taksówki, kiedy ktoś mnie woła.-
 Panno Tomlinson
- Tak?
- Umówilibyśmy się na kolację.
Jestem zdziwiona. Przeczesuje swoje włosy.
- Z chęcią panie Horan.
- Niall, nazywam się Niall.
- A ja Isabelle. A mój telefon masz Niall  - mrugam do niego i wsiadam do taksówki odjeżdżając.
Widzę jak mi macha. Opieram głowę o zimną szybę.
Uśmiecham się. Podobało mi się. On mi się podoba. Wchodzę do domu zostawiając walizkę w holu.
Przytulam tatę na powitanie
- Cześć - całuje go w policzek. - Było cudownie.
- To się cieszę.
- Jezu jestem glodna że masakra. - biegnę do kuchni.
- Kolacja stoi a stole.
Z tatą jem kolację.
Opowiadam mu jak było w Los Angeles. Pomijam parę faktów, całkiem przyjemnych faktów.
Potem zasypiam w swoim pokoju z Rybką.

15 komentarzy:

Obserwatorzy